
Zazen
Praktyka medytacji siedzącej związana z buddyjską tradycją zen.
Zazen to siedząca praktyka medytacyjna związana z tradycją zen. Jej zewnętrzna forma jest oszczędna: stabilna pozycja, spokojny oddech, otwarte albo półotwarte oczy, dłonie ułożone w mudrze, ciało zatopione w ciszy.
Zen wyrósł z buddyzmu mahajany i szczególnie mocno akcentuje bezpośrednie doświadczenie. W zazen człowiek nie musi dodawać do chwili kolejnej interpretacji. Siada, oddycha, widzi ścianę albo przestrzeń przed sobą, zauważa myśli i wraca do siedzenia. Taka praktyka może wydawać się surowa, ale – dobrze prowadzona – ma w sobie trzeźwość, prostotę i cichą życzliwość wobec tego, co się pojawia.
W różnych szkołach zen akcenty rozkładają się inaczej. W tradycji soto ważna jest shikantaza, czyli „po prostu siedzenie”: praktyka obecności bez wybierania jednego obiektu medytacji jako głównego zadania. W tradycji rinzai częściej pojawia się praca z koanem, czyli paradoksalnym pytaniem, dialogiem albo zdaniem, które ma wyprowadzać umysł poza zwykłe logiczne rozwiązywanie problemów. Często początkujący zaczynają także od liczenia oddechów, bo prosty rytm pomaga się skupić i osadzić w tu i teraz.
Jak wygląda praktyka zazen?
Najczęściej siedzi się na poduszce medytacyjnej, macie albo krześle. Kręgosłup jest wyprostowany, ale nie usztywniony. Broda lekko cofnięta, barki puszczone, brzuch ma miejsce na oddech. Oczy zwykle pozostają otwarte albo półotwarte, ze wzrokiem skierowanym miękko przed siebie. W klasycznej formie dłonie układa się w mudrę: jedna dłoń spoczywa w drugiej, a kciuki delikatnie się stykają.
Oddech w zazen ma być naturalny i swobodny. Na początku bywa pomocne łagodne liczenie wydechów od 1 do 10 i wracanie do 1, kiedy umysł odpłynie. W bardziej otwartej praktyce uwagą obejmuje się całokształt: ciało, oddech, dźwięki wokół, myśli, emocje, napięcia w ciele, nudę, zniecierpliwienie, spokój. Mogą pojawić się dowolne doznania, a praktyka polega na tym, żeby nie budować z każdego zjawiska kolejnej historii.
Co zazen może rozwijać?
Zazen może wzmacniać stabilność uwagi, cierpliwość, kontakt z ciałem i zdolność zauważania myśli bez natychmiastowego podążania za nimi. Dla wielu osób staje się praktyką mniej reaktywnego życia: łatwiej zobaczyć impuls, zanim zamieni się w słowo, wiadomość na czacie, spięcie szczęki albo wewnętrzny osąd.
Czasem po medytacji pojawia się spokój, czasem zmęczenie, irytacja albo ogólne poczucie, że „to było trudne”. W zen ważna jest regularność bardziej niż pojedyncze doświadczenie. Siadanie codziennie na kilka lub kilkanaście minut może z czasem zmienić ton rozmowy z własnym umysłem. Mniej walki, więcej widzenia.
Dla kogo zazen może być dobre?
Zazen może przyciągać osoby, które potrzebują prostoty, dyscypliny, ciszy i praktyki bez nadmiaru słów. Może być dobre dla tych, którzy czują przesyt technikami, aplikacjami, prowadzeniami i ciągłym „robieniem czegoś ze sobą”. W zazen wartość ma powtarzalny gest: usiąść, poczuć ciało, wrócić do oddechu, zobaczyć myśl i pozwolić jej przejść.
Początkująca osoba nie musi zaczynać od długich sesji. 5 albo 10 minut może być zupełnie wystarczające. Lepiej zbudować relację z praktyką niż od razu sprawdzać, ile dyskomfortu da się wytrzymać. Jeśli siedzenie na poduszce obciąża kolana, biodra albo plecy, można siedzieć na krześle. Stabilność jest najważniejsza.
Zen poza poduszką do medytacji
Zazen nie kończy się w chwili wstania z poduszki. W tradycji zen ważne jest przenoszenie jakości praktyki do zwykłych czynności: chodzenia, jedzenia, sprzątania, rozmowy, pracy. Codzienność staje się wtedy miejscem prostszego bycia przy tym, co właśnie się dzieje.
Można to poczuć bardzo konkretnie. Myjesz kubek i zajmujesz się tylko tym. Idziesz przez pokój i czujesz stopy. Słuchasz drugiej osoby i nie układasz w głowie całej odpowiedzi, zanim skończy mówić.
Praktyka zen to życie w uważności.
Źródła
Na początek warto sięgnąć po książki, które nie robią z zen dekoracji ani intelektualnej łamigłówki. Dobre wejście dają:
- Shunryu Suzuki, „Umysł zen, umysł początkującego” – klasyczna, prosta i bardzo żywa książka o praktyce zen w codziennym życiu.
- Philip Kapleau, „Trzy filary zen” – szerokie wprowadzenie do praktyki, nauczania i doświadczeń zen, mocno osadzone w tradycji.
- Charlotte Joko Beck, „Zen na co dzień” / „Everyday Zen” – praktyczne, psychologicznie bliskie podejście do zen w relacjach, emocjach i zwykłym życiu.
- Kosho Uchiyama, „Opening the Hand of Thought” – piękna książka o shikantazie, czyli praktyce „po prostu siedzenia”.
- Taisen Deshimaru, „Prawdziwa praktyka zen” albo inne wprowadzenia do praktyki zazen – przydatne jako europejski kontekst przekazu zen.
- Dogen, „Instrukcje do medytacji zazen” / „Fukanzazengi” – krótki klasyczny tekst źródłowy; najlepiej czytać z komentarzem nauczyciela albo dobrym opracowaniem.
- D.T. Suzuki, „Wprowadzenie do buddyzmu zen” – ważna historycznie brama do zen dla Zachodu, choć bardziej intelektualna i mniej praktyczna niż książki nauczycieli zazen.
Dokąd dalej
Podobne praktyki
Treści mają charakter edukacyjny i nie zastępują porady lekarskiej.