Dwie perły Himalajów naraz! Te kraje leżą blisko siebie, otaczają je te same góry, ale są kompletnie różne.
Nepal to 8 z 14 najwyższych szczytów świata – widoki, które jak raz się zobaczy, zostają na całe życie. Ale też mentalna mieszanka wpływów chińskich i hinduskich, która rodzi tam niespotykany, swojsko-nepalski unikat. Łączy arcyprzepiękną naturę z azjatyckim rozgardiaszem i przede wszystkim szczerymi uśmiechami tubylców. W Nepalu ludzie są wyjątkowo pogodni, mimo czasem trudnych warunków bytowych. To chyba pierwszy kraj na świecie, w którym pokolenie Z przeprowadziło (w miarę) cywilizowaną rewolucję. Zrzuciło jarzmo zasiedziałych korupcyjnych elit i teraz krajem rządzi… raper!
W tym względzie Bhutan to przeciwieństwo. Od wieków na jego czele stoją królowie, a cały kraj szczyci się tym, że jest „Najszczęśliwszym Państwem Świata”. Szczęście oficjalnie jest tam wyznacznikiem produktu narodowego – w rządzie istnieje nawet specjalne Ministerstwo ds. Narodowego Szczęścia. Generalnie jest to jednak przestrzeń zamknięta. Bhutańczycy bardzo cenią sobie swoją odrębność, dlatego obowiązuje roczny limit turystów, a każdy z nich musi – oprócz wykupienia wycieczki – uiścić 100 $ dziennie za pobyt w granicach Królestwa. Dzięki temu właśnie udaje się zachować tożsamość kraju. Bhutan to w zasadzie natura w czystej postaci. W konstytucji wpisane jest, że minimum 60% powierzchni kraju musi porastać las, a ponieważ wiele obszarów to skaliste góry, na pozostałych terenach jest po prostu zielono. To tu znajduje się najwyższa niezdobyta góra świata – Gangkhar Puensum (7570 m n.p.m.) – ponieważ wedle miejscowych wierzeń góry zamieszkują Bogowie, więc wstęp na nie jest zabroniony.
Podczas naszej wyprawy chcę Wam pokazać to, co najpiękniejsze w obu kulturach, a także w przyrodzie, wierzeniach i sposobie bycia.
Cztery główne osie wyjazdu
Trekking. W Nepalu odbędziemy 5-dniowy trek do – chyba najpiękniejszego na świecie – punktu widokowego, z którego widać dwa (DWA!!!) potężne masywy ośmiotysięczników: Dhaulagiri i Annapurnę. Widok z Poon Hill jest spektakularny – nie ma drugiego takiego miejsca, gdzie byłby tak rozległy, a zarazem tak bliski. W Bhutanie będziemy mieli dwa rozdzielone dni wędrówki: jeden w okolicy Punakhi, by doświadczyć majestatu miejscowych gór, ale przede wszystkim zejść poza wyjeżdżony szlak turystyczny i zobaczyć Bhutan takim, jakim naprawdę jest; drugi to must see – wspinaczka do osławionego klasztoru Tygrysiego Gniazda, który od setek lat zwisa na pionowym urwisku skalnym. Co ważne, wszystkie treki są umiarkowane – średniozaawansowany piechur nie będzie miał trudności z ich pokonaniem. Nie odbywają się one na dużej wysokości i nigdzie nie zatrzymamy się na nocleg powyżej 3000 m, więc nie będzie problemu z aklimatyzacją.
Świątynie. Na naszej drodze odwiedzimy wiele prastarych świątyń i klasztorów (głównie buddyjskich), by doświadczyć ich mocy. Można być ateistą bądź stać w obliczu różnorakich wyzwań, lecz moc energii w każdej z nich jest porażająca. Znajdziemy czas, aby tego doświadczyć.
Kultura i tradycja. Piękno, barwność i różnorodność etniczna obu krajów są tak szerokie, że nie sposób ich prosto opisać – trzeba doświadczyć. Dlatego będziemy gośćmi w wiejskim domostwie ludu Gorkha w Nepalu, a w Bhutanie zwiedzimy Narodowe Muzeum Sztuki. Odwiedzimy lokalne targi, skromne warsztaty rzemieślnicze i wysłuchamy nieskończonej ilości wykładów antropologicznych od naszego przewodnika.
Ruch – zatrzymanie. Mimo że zrobimy wszystko, aby nasycić program i wynieść z niego jak najwięcej, nie zapomnimy o pauzie. Będzie czas na odpoczynek, czas wolny, medytację i oddech (dla chętnych nauka mindfulness i ćwiczeń oddechowych). To właśnie podczas zatrzymania się doświadczane sytuacje mają przestrzeń, by osiąść w nas i zakorzenić się. Bez tego nawet setki zdjęć po latach pozostają ledwie pustym, pocztówkowym wspomnieniem. A tego nie chcemy.
Bonus. Połączenia lotnicze wymuszają na nas całodniowy pobyt w stolicy Indii – Delhi. To będzie wspaniałe zakończenie: skonfrontujemy nabytą wewnętrzną ciszę ze zgiełkiem rozpędzonej metropolii. Dla każdego znajdzie się coś miłego – odpoczynek przed powrotem do domu, dodatkowe zwiedzanie lub zakupy.
Szczegółowa agenda
18.10 – wylot z Warszawy.
19.10 – przylot do Pokhary, czas na regenerację po długim locie i ewentualne zakupy przedtrekingowe (obok hotelu znajduje się ulica ze sklepami z pełnym wyposażeniem wysokogórskim); po południu spacer i przejażdżka łódką po świętym jeziorze Phewa.
20.10 – po śniadaniu w Pokharze czeka nas godzinna, malownicza podróż do Naya Pul krętą „autostradą” Beni–Baglung, aż do miasteczka Hile, skąd zaczniemy trek; ruszymy głównym szlakiem do Sudame, gdzie stopniowo zaczniemy podchodzić zboczem malowniczej doliny do Banthanti (2250 m n.p.m.), gdzie zatrzymamy się na nocleg. Tego dnia 2–3 godziny marszu.
21.10 – dzień przyjemnej wędrówki przez lasy rododendronów i dębów oraz przez strumień Bhurungdi Khola, za którym podejmiemy krótkie podejście do Nangethanti (2460 m n.p.m.); po lunchu wyruszymy do Ghorepani, skąd po raz pierwszy zobaczymy panoramę ośnieżonych Himalajów. Tego dnia 5–6 godzin marszu.
22.10 – najbardziej wymagający dzień w Nepalu. Aby być pewnym widoków i zdążyć na wschód słońca, wyruszamy około 5:00 na Poon Hill (3210 m n.p.m. – najwyższy punkt wycieczki); około godzinne strome podejście doprowadzi nas do wspaniałego punktu widokowego, skąd zobaczymy wschód słońca nad ośmiotysięcznikami. Po nasyceniu oczu wrócimy do Ghorepani na gorące śniadanie i wyruszymy szlakiem ciągnącym się górskimi grzbietami do Deurali (2960 m n.p.m.), a następnie w dół do Banthanti na lunch; po nim szlak wspina się do Tadapani (2630 m n.p.m.), gdzie nocleg. Całość zajmie 6–7 godzin.
23.10 – schodząc w dół, trasa oferuje piękne widoki na górną część doliny Modi, po czym rozpoczniemy długie podejście wysoko nad zachodnim brzegiem Modi Khola ku wiosce Chhomrong (2210 m n.p.m.), ukrytej u podnóża Himal Chuli. To ostatnia stała osada w dolinie – wyżej są już tylko bazy trekingowe. Tu również odwiedzimy lokalne domostwo. 6–7 godzin marszu.
24.10 – po śniadaniu półtoragodzinne strome zejście do wioski Jhinu, gdzie ścieżka opada ku rzece Kaligandaki. To kres nepalskiego trekingu, na koniec którego odbędziemy kąpiel w gorących źródłach dla regeneracji, a następnie po trzygodzinnym przejeździe busami wrócimy do Pokhary. Tego dnia 1,5 godziny marszu.
25.10 – przed południem przelot do Katmandu; w zależności od rozkładu zwiedzimy buddyjską stupę Boudhanath, tybetańskie klasztory buddyjskie i hinduistyczną świątynię Paszupatinath, a także ghaty kremacyjne, inne świątynie i jaskinie.
26.10 – przelot z Katmandu do Paro, ze wspaniałym widokiem na ośmiotysięczniki, w tym przede wszystkim Mount Everest; po przylocie jedziemy do Thimphu, najrzadziej odwiedzanej ze wszystkich stolic Himalajów. Po południu odwiedzimy Taszi Czo Dzong – rezydencję króla oraz administracyjne i religijne centrum Bhutanu – a także zobaczymy wykonanego z brązu i złoconego Buddę Dordenmę, największy na świecie posąg (51,5 m wysokości) Buddy Siakjamuniego, w którym znajduje się 125 000 mniejszych posągów Buddy.
27.10 – zaczniemy od czortenu (stupy) upamiętniającego króla Jigme Dorji Wangchucka, a następnie ruszymy do Punakhi wyjątkowo malowniczą drogą przez przełęcz Dochula, skąd rozciąga się widok na całe Himalaje Bhutańskie – łącznie z Gangkhar Puensum, najwyższym niezdobytym szczytem świata. Po przybyciu odwiedzimy Chimi Lhakhang, znaną jako Świątynia Boskiego Szaleńca, popularną wśród bezdzietnych bhutańskich par jako świątynia dająca błogosławieństwo płodności.
28.10 – piękna wędrówka łącząca czorten, świątynię na szczycie wzgórza i kultową Punakha Dzong – fortecę broniącą Bhutańczyków przed Tybetańczykami. Zaczniemy od czortenu Khamsum i starej świątyni Giligang na szczycie wzgórza, skąd podziwiać będziemy widoki na doliny po obu stronach rzek Mo Chhu i Po Chhu, aż do doliny Paro. Giligang (co oznacza „wzgórze kota”) to 300-letnia świątynia i najlepsze miejsce na piknikowy lunch. Następnie szlak zejdzie w dół do mostu Changyul tuż przed Punakha Dzong. Ta przyjemna wędrówka, podczas której oprócz natury zobaczymy z bliska codzienne życie mieszkańców Bhutanu, zajmie 3–4 godziny. Po niej odwiedzimy wspaniałą twierdzę Punakha Dzong, zimową siedzibę najważniejszych mnichów buddyjskich, zbudowaną u zbiegu dwóch rzek, gdzie ucieszymy oczy widokiem na zachód słońca.
29.10 – po śniadaniu przejazd do Paro; po drodze zobaczymy 600-letni metalowy, podwieszony most do świątyni Tachog Lhakhang, a dalej odwiedzimy Ta Dzong – niegdyś wieżę strażniczą zbudowaną w celu obrony Rinpung Dzong podczas wojen między dolinami w XVII wieku, a od 1968 roku Muzeum Narodowe Bhutanu, z fascynującą kolekcją dzieł sztuki, relikwii oraz religijnych malowideł thangka.
30.10 – dzień wspinaczki do klasztoru Taktshang Pelphug (Tygrysie Gniazdo), położonego na ścianie 900-metrowego urwiska. Według legendy Guru Padmasambhawa, który rozpowszechnił buddyzm w całych Himalajach, przyleciał tu w VIII wieku n.e. na grzbiecie tygrysicy, aby ujarzmić negatywne siły duchowe utrudniające rozprzestrzenianie się buddyzmu. Można tam dotrzeć pieszo lub na kucykach wąską ścieżką koło pięknego wodospadu, przy starej pustelni dramatycznie wciśniętej w szczelinę skalną. Po południu – jeśli czas i siły pozwolą – zwiedzimy jeszcze jedną z najstarszych i najpiękniejszych świątyń Bhutanu, Kyichu Lhakhang, zbudowaną przez tybetańskiego króla Songtsena Gampo w VII wieku, a także Jangtsa Dumtse Lhakhang, wzniesiony przez wielkiego budowniczego mostów Thangtonga Gyalpo w 1433 roku w formie czortenu, co jest w Bhutanie rzadkością.
31.10 – po śniadaniu przelot do Delhi, zakwaterowanie w hotelu koło lotniska. Do wyboru trzy opcje wg indywidualnych preferencji: relaks w hotelowym spa; zwiedzanie atrakcji – Czerwony Fort, Grobowiec Humajuna, Wielki Meczet itp.; lub zakupy, np. na Chandni Chowk Market. Albo wszystko naraz.
1.11 – przylot do Warszawy.
Ta wyprawa to po prostu kosmos!
Zaprasza Przemek Wardejn – trener mentalny, konsultant ajurwedy, nauczyciel medytacji i technik oddechowych.
Cena i szczegółowa rozpiska kosztów na stronie wydarzenia.
