Joga yin i joga restoratywna – czym się różnią, którą wybrać?

Joga yin i joga restoratywna to dwa wolne style jogi, w których spędzasz długi czas w jednej pozycji, ale dla każdego stylu cel jest zupełnie inny. Joga restoratywna polega na całkowitym odprężeniu układu nerwowego przy pełnym podparciu ciała. Joga yin świadomie pracuje z dyskomfortem, by stymulować głębokie tkanki łączne: powięź i okolice stawów.
Wyobraź sobie ciemny pokój, blask świec i stos poduszek. Wchodzisz na matę z nadzieją na głęboki relaks. Przez następną godzinę prawie się nie ruszasz. Brzmi jak marzenie, prawda? Jednak w świecie jogi ten brak intensywnego ruchu może oznaczać dwie różne podróże dla Twojego ciała i umysłu.
Często mylimy jogę yin z jogą restoratywną (regeneracyjną), wrzucając je do jednego worka z napisem „leżenie na podłodze”. Tymczasem różnica między nimi jest tak wyraźna, jak różnica między głębokim masażem tkanek a drzemką w hamaku.
Joga restoratywna – na czym polega i kiedy ją wybrać
Zacznijmy od tej łagodniejszej siostry, czyli jogi restoratywnej. To praktyka, która jest absolutnym ucieleśnieniem troski i delikatności. Jej korzenie sięgają nauczania legendarnego B.K.S. Iyengara, który zasłynął z wprowadzania do jogi licznych pomocy – klocków, pasków i krzeseł – by umożliwić każdemu uczniowi poprawne wykonanie asany bez nadmiernego wysiłku. Jednak to jego uczennica, Judith Hanson Lasater, w latach 70. wyniosła tę koncepcję na nowy poziom, popularyzując styl nastawiony w stu procentach na regenerację.
W jodze restoratywnej chodzi o to, by wprowadzić ciało w stan absolutnego komfortu. W tym rodzaju jogi asany nie mają być wyzwaniem, tylko… ulgą. Tutaj wałki, koce i poduszki nie są dodatkiem, tylko fundamentem praktyki. Budujesz z nich konstrukcje, na których Twoje ciało może całkowicie opaść, puścić wszelkie napięcia i poczuć się bezpiecznie. Jeśli w jakiejkolwiek pozycji czujesz ciągnięcie lub dyskomfort, to znak, że trzeba coś zmodyfikować w kierunku totalnego relaksu. W tej praktyce nie pracujemy nad elastycznością mięśni, lecz nad układem nerwowym. To lek na współczesne przebodźcowanie – moment, w którym przełączasz się z trybu „uciekaj lub walcz” na tryb „odpoczywaj i traw”. To czyste uzdrawianie ciszą.
Joga yin – co ją wyróżnia i jak działa na ciało
Zupełnie inaczej sprawa ma się z jogą yin, choć z zewnątrz oba style mogą wyglądać podobnie. Historia jogi yin jest intrygującą mieszanką tradycji indyjskiej i chińskiej filozofii. W latach 70. Paulie Zink, mistrz sztuk walki, zaczął łączyć taoistyczną jogę z treningiem. Później Paul Grilley, zafascynowany anatomią, połączył te nauki z wiedzą o powięziach i meridianach, tworząc podwaliny pod to, co dziś znamy jako joga yin (Yin Yoga). W popularyzacji współczesnej jogi w stylu yin ważną rolę odegrała także Sarah Powers, która mocno połączyła tę praktykę z uważnością i medytacją.
Przychodząc na zajęcia z jogi yin, nie szukasz błogiego komfortu, tylko wchodzisz w wewnętrzny dialog z ciałem i umysłem. Mimo że również spędzasz w jednej pozycji od trzech do pięciu minut (a czasem dłużej), w przeciwieństwie do stylu restoratywnego, w yin spotykasz się z wyraźnym odczuciem w ciele i próbujesz się z nim skontaktować w danej asanie.
W jodze yin chcemy poczuć rozciąganie, ucisk, a czasem nawet intensywne, choć bezpieczne, ciągnięcie. To ma być odczucie, z którym możesz zostać i nadal spokojnie oddychać. Dlaczego to ważne? Ponieważ celem nie są mięśnie, które w yin powinny być rozluźnione, ale to, co jest głębiej: powięź, okolice stawów i inne struktury łącznotkankowe. Dlatego zamiast agresywnego rozciągania więzadeł, w yin stawiamy na spokojny, długotrwały bodziec, na który ciało może stopniowo odpowiedzieć.
Te tkanki nie reagują tak szybko jak mięśnie, dlatego potrzebują dłuższego, łagodnego nacisku. Dzięki temu ciało może z czasem odzyskiwać większą swobodę, zakres ruchu i poczucie przestrzeni od środka.
Tu pojawia się element psychologiczny. Kiedy trwasz np. w pozycji „Śpiącego Łabędzia” i czujesz intensywne otwarcie biodra, Twój umysł zaczyna się buntować. Chcesz uciec, zmienić nogę, gdzieś się podrapać. Joga yin uczy trwania w dyskomforcie, obserwowania go, nieoceniania i spokojnego oddychania mimo trudności. To rodzaj medytacji głęboko osadzonej w ciele.
Joga yin czy restoratywna – którą wybrać?
Jak widzisz, joga restoratywna to wsparcie, a joga yin to wyzwanie.
Jeśli masz za sobą tydzień pełen stresu, nieprzespane noce, czujesz wyczerpanie i potrzebujesz utulenia, wybierz jogę restoratywną. Ona naładuje Twoje baterie, nie wymagając od Ciebie niczego, co mogłoby być w danym momencie poza Twoim zasięgiem.
Jeśli jednak doskwiera Ci sztywność w ciele, Twoje stawy skrzypią, dużo się dzieje w głowie, ale ciało wydaje się zastane i chcesz popracować nad cierpliwością oraz głęboką mobilnością – rozłóż matę do jogi yin. Poczujesz się po niej lżej i wygodniej we własnym ciele.
Obie te ścieżki prowadzą do równowagi, ale osiągamy ją, wchodząc przez zupełnie inne drzwi. Warto więc czasem stanąć w progu i zapytać siebie: czy potrzebuję dziś wyzwania w ciszy, czy może totalnego odpuszczenia?
Odpowiedź Twojego ciała będzie najlepszym drogowskazem.
Często zadawane pytania
Czy joga yin i restoratywna to to samo?
Nie. Obie są powolne, ale joga yin celowo wywołuje odczucie rozciągania w tkankach głębokich, podczas gdy joga restoratywna eliminuje wszelki dyskomfort i skupia się na regeneracji układu nerwowego.
Czy joga yin jest odpowiednia dla początkujących?
Tak, choć wymaga gotowości na pozostanie z intensywnym odczuciem w ciele. Osoby z kontuzjami stawów lub więzadeł powinny wcześniej skonsultować się z instruktorem.
Czy jogę restoratywną można praktykować codziennie?
Tak. Ze względu na brak obciążenia fizycznego joga restoratywna nadaje się nawet jako codzienna praktyka wieczorna przed snem.
Którą jogę wybrać przy bólu pleców?
Przy napięciu mięśniowym pomocna jest joga yin (praca z powięzią). Przy przeciążeniu lub stanach zapalnych lepiej sprawdzi się joga restoratywna, która nie dodaje żadnego bodźca fizycznego.